Medytacja



Medytacja – stan dany każdemu.

Cisza

W medytacji znajdujemy się  we wspólnej przestrzeni bez podziału na przedmiot i podmiot, na to, co wewnętrzne i to co zewnętrzne. Jest to przestrzeń pozbawiona jakichkolwiek właściwości. Nazywana jest różnie: Nienarodzonym Umysłem Buddy, Absolutem, Wielkim Umysłem, Pustką, Bogiem. Jest to przestrzeń, która nie ma granic; ani początku, ani końca. Ani nie powstaje, ani nie zanika. Dostęp do tej przestrzeni ma każdy z nas niezależnie od tradycji z której pochodzi, wiary, kultury i szerokości geograficznej.

Ojciec Laurence Freemann mówi, że „smuci go, kiedy katolicy mówią, że medytacja nie należy do chrześcijańskiej tradycji, ale powód tego jest prosty: nikt ich w to nie wprowadził. Dlatego myślą, że to jest import z buddyzmu lub hinduizmu.”

Absolutnie każdemu, każdemu z nas jest to dane. Bo każdy z nas to w sobie ma. Ułatwieniem w dostępie do tej rzeczywistości są różnego rodzaju praktyki. W tradycji buddyzmu zen, siedząca medytacja (zazen), w tradycji chrześcijańskiej – kontemplacja.


Chcę podkreślić,  iż jest to najbardziej podstawowy stan, nasza baza, ma ją każdy z nas bez względu na wyznawany światopogląd. Nawet osobie, która nigdy nie zaznała potrzeby duchowego rozwoju też jest  to dane. W związku z tym każdy, czy o tym wie, czy nie, doświadczył stanu medytacji.

 

Wyobraź sobie, że siedzisz na brzegu morza. Patrzysz na zachód słońca i w pewnym momencie znika podział na ciebie, na morze, na słońce. Stajesz się bezbrzeżnym oceanem i znikającymi promieniami słońca. Trwa to moment, i znów siedzisz na plaży, widzisz siebie, morze i jego granice. Wracasz do swoich zajęć. Lecz to doświadczenie jedni, ze słońcem i morzem, nie daje ci spokoju.

Podejmujesz decyzję, by świadomie mieć dostęp do tej przestrzeni. To wtedy zaczynasz praktykę, szukasz właściwego miejsca, jak np. kościół, klasztor lub ośrodek buddyjski. I tak jak powiedział Dogen (w Shobogenzo): „Praktykowanie Drogi Buddy, to poznawanie siebie. A poznać siebie, to znaczy zapomnieć o sobie. Jeśli zapomnisz o sobie, to zostaniesz oświecony przez dziesięć tysięcy dharm.” To znaczy przez cały zjawiskowy świat.

Małgosia Braunek   /  Jiho Roshi

Warszawa  21.01.2008